show sidebar & content

"Kuba - radość życia, salsa i trudy codzienności" - slajdowisko 16 grudnia

08 Gru 2015

krab(1)

“…Hawana, wcze­sny wie­czór. Głód daje się we znaki, więc idę do pierw­szej, lep­szej restau­ra­cji na sta­rym mie­ście. W środku wyłącz­nie tury­ści. W menu głów­nie owoce morza — praw­dziwy skarb wyspy i oko­licz­nych wód. Ceny jak w pol­skiej restau­ra­cji. Pod­cho­dzi kel­ner i ze sta­ranną gra­cja oraz wro­dzoną uprzej­mo­ścią przyj­muje zamó­wie­nie, by po dwu­dzie­stu minu­tach wró­cić z olbrzy­mią lan­gu­stą — więk­szą niż por­ce­la­nowy talerz. Pała­szuje mor­skie zwie­rzę w oka­mgnie­niu. Płacę rachu­nek (rów­no­war­tość 30 pol­skich zło­tych), zosta­wiam napi­wek. Wycho­dzę. Chwilę póź­niej ląduje na piwie w sąsied­niej piwiarni z epoki głę­bo­kich lat 70-tych. W środku sami Kubań­czycy. Zde­rze­nie świa­tów. Zama­wiam złoty tru­nek i wcho­dzę w dys­ku­sję z bar­ma­nem. Po chwili dowia­duję się, że kel­ner, który obsłu­gi­wał mnie w restau­ra­cji ma mniej­szą, mie­sięczną pen­sję niż war­tość lan­gu­sty, którą mi podał, a którą wciąż tra­wię…”

To nie frag­ment powie­ści science-fiction, a proza dnia codzien­nego na Kubie. Uśmiech­nięci od ucha do ucha Kubań­czycy z cyga­rem w dłoni i tań­czący salsę — znani nam dosko­nale ze zdjęć czy fil­mów — to tak naprawdę ciężko pra­cu­jący, wal­czący o prze­trwa­nie ludzie, pełni pro­ble­mów i ude­rza­ją­cych w nich absur­dów.

Darek Guzik

W środę 16 grud­nia o godzi­nie 19.00 prze­nie­siemy się na Kubę — wyspę marzeń. Darek Guzik pokaże nam piękno wyspy — bo jest piękna i nie­po­wta­rzalna — ale opo­wie też o gory­czy i bólu, który spę­dza sen z powiek jej miesz­kań­com.

Gorąco pole­camy!